Żłobek to często pierwsze środowisko, w którym dziecko doświadcza rozłąki z rodzicami, uczy się rozumienia emocji nie tylko swoich, ale i innych, trenuje radzenie sobie z wyzwaniami. W żłobku maluchy nabywają nowych umiejętności nie tylko poprzez zabawę, ale także poprzez wchodzenie w interakcje z innymi dziećmi i dorosłymi. Konieczność współpracy, komunikowania się, dzielenia się, ustępowania i czekania na swoją kolej sprawiają, że pobyt w żłobku rozwija zdolności adaptacyjne oraz radzenia sobie w nowych, mało znanych sytuacjach. Dzieci poznają sposoby sygnalizowania swoich potrzeb, rozwiązywania problemów, stopniowo zwiększają swoją samodzielność.
Pomimo tych oczywistych zalet bycia w żłobku rodzice często mają wątpliwości czy skorzystać z oferty placówki, czy ze wsparcia niani. Rozterki te wynikają z wielu powodów. Jednym z nich jest świadomość, że wiek żłobkowy to czas niezwykle ważny w rozwoju dziecka, w którym przeistacza się ono z łagodnego niemowlaka w bardziej niezależnego i często „zbuntowanego” dwulatka. Czy w takim razie dodatkowe wyzwanie w postaci adaptacji w nowym środowisku pomoże dziecku, czy zakłóci jego funkcjonowanie? Czy opiekunki w żłobku sprostają wyzwaniu okiełznania dwulatka tak samo efektywnie, jak mama czy babcia? Czy dziecko poradzi sobie z adaptacją i rozłąką? Z takimi pytaniami rodzice zwracają się do psychologów lub personelu żłobka, poszukując argumentów za i przeciw.
Żłobek ma swoje plusy i minusy, podobnie jak spędzanie czasu w domu pod opieką niani lub babci), ale z wieloletniego doświadczenia zawodowego wiem, że jeżeli dziecko czuje się zaopiekowane, a jego indywidualne potrzeby są rozumiane i realizowane, pobyt w żłobku wspomaga rozwój emocjonalno-społeczny.
Dzieci żłobkowe to najczęściej maluchy od 12. do 24-30 miesiąca życia.
W 2. Roku życia emocje dziecka stają się bardziej zróżnicowane, pojawiają się „nowe” uczucia np. zazdrość, współczucie. Reakcje emocjonalne są silniejsze i gwałtowniejsze, często nieproporcjonalne do swojej przyczyny. Dzieci łatwo przechodzą od jednego uczucia do drugiego, śmiech przeradza się nagle w płacz, a rozpacz w zabawę. Towarzyszy temu duża ekspresyjność – maluchy skaczą z radości, zakrywają buzię z przerażenia, odwracają się obrażone. Pojawia się również zdolność do uczuciowego odzwierciedlania sytuacji społecznych, dziecko reaguje na kłótnie rodziców, na ich obniżony nastrój itp.
W wieku żłobkowym często występują tzw. lęki rozwojowe, czyli niepokoje wiążące się z etapami prawidłowego procesu rozwojowego, specyficzne dla wieku, mające charakter przejściowy i zwykle samoistnie ustępujące. Nie wymagają one specjalistycznych działań terapeutycznych (o ile nie zakłócają funkcjonowania), jednak dobrze jest wspierać dziecko w ich przezwyciężaniu. Na początku 2. roku życia r.ż. dzieci mogą się bać głośnych dźwięków,. na przykład odkurzacza, spłukiwania wody w toalecie, grzmotów, silnego wiatru czy motoru, , a także rozłąki z rodzicem i nieobecności mamy w porze zasypiania. Gorzej znoszą wówczas zmiany zachodzące w przestrzeni, np. przestawienie mebli w pokoju czy przeprowadzkę do nowego domu). Dwuipółlatek może się obawiać nagłego ruchu, np. szybko nadjeżdżającej ciężarówki, a także kręcenia na karuzeli. Na początku 3. roku życia charakterystyczny jest strach przed ciemnością, niektórymi zwierzętami i osobami wyglądającymi nietypowo, np. klaun, osoba w bardzo podeszłym wieku lub masce.
W 2. roku życia rozwija się również poczucie niezależnego istnienia. Dziecko nauczyło się już, że ma swoje imię, czuje swoją odrębność. Ulubionymi słowami stają się „ja” i „moje”. Nasila się egocentryzm, skupienie na własnych potrzebach i pragnieniach. Maluch często sprawia wrażenie, jakby nie słyszał wyjaśnień, próśb i poleceń – obserwuje reakcje dorosłych, testuje, na co może sobie pozwolić, a czego mu nie wolno. To czas, kiedy dzieci szczególnie potrzebują pewnej struktury dnia, określenia zasad, by czuły się bezpiecznie.
Wiek żłobkowy to czas rozwoju umiejętności społecznych. Wzrasta potrzeba relacji z innymi. Dziecko częściej samo inicjuje kontakt, poszukuje towarzystwa znanych mu osób, podchodzi, „zagaduje”, przynosi zabawkę. Zwiększa się jego samodzielność, gotowość do współdziałania, na przykład wyciąga nogę do zakładanego przez mamę buta, oraz naśladowania czynności i zachowań dorosłych. Pojawia się większe zainteresowanie rówieśnikami, ale początkowo ma ono charakter „badawczy”. Dzieci obserwują się, zaczepiają, niejednokrotnie popychają, walczą o zabawkę, jakby próbowały poznać swoje siły i możliwości. Nie potrafią jeszcze współdziałać w zabawie, ale bawią się obok siebie, akceptując swoją obecność.
- rozpacz, kiedy mama lub tata się oddala,
- silny lęk przed nowymi sytuacjami i osobami, hałasami, nagłymi zmianami w otoczeniu,
- wybuchy złości,
- upartość i negatywizm,
- kłopoty z dokonywaniem wyboru,
- częste zmienianie zadania.
Dodatkowe utrudnienie stanowią słabsze umiejętności komunikowania się. Dzieci, u których rozwój mowy przebiega z opóźnieniem, mogą reagować silniejszym niepokojem, ponieważ otoczenie często nie rozumie ich potrzeb. Mają również problem z rozumieniem poleceń, mogą nie zwracać uwagi na próby werbalnego uspokajania czy perswazji.
W wieku żłobkowym często ujawniają się różnego rodzaju zaburzenia rozwojowe np. zaburzenia integracji sensorycznej, trudności w obszarze przetwarzania słuchowego, nadpobudliwość psychoruchowa. Niekiedy w placówce są one bardziej widoczne niż w środowisku domowym, w którym dziecko ma mniej bodźców, czuje się bezpiecznie i ma zapewnioną uwagę rodzica.
W wieku poniemowlęcym dzieci reagują gwałtownie: płaczą, krzyczą, czasami gryzą, by przekazać swoje emocje. Maluchy stale testują swoje możliwości.
Mózg dziecka intensywnie dojrzewa, ale pojmuje ono świat na swój własny sposób. Rozwój przypomina sinusoidę okresy pojawiania się pozytywnych zmian i okresy regresu przeplatają się. Rodzice i opiekunowie odbierają to jako zmieniające się nastroje, wybuchy złości. Maluchy nie działają celowo. Nie są jeszcze w stanie manipulować dorosłymi. Ich zachowania są zwykle odpowiedzią mózgu na zbyt skomplikowane sytuacje, nadmiar bodźców, albo na niezaspokojone potrzeby
Jak radzić sobie z trudnymi zachowaniami dwulatków, które w rzeczywistości nie są niegrzecznością, a etapem rozwoju? Jak je łagodzić, by jednocześnie wzmacniać umiejętności samoregulacji?
Płacz, kiedy mama lub tata się oddalają, to naturalna reakcja na stres, szczególnie między 10. a 15. miesiącem życia. Maluchy odczuwają wówczas bardzo silny strach przed rozłąką z mamą lub tatą, ponieważ nie potrafią jeszcze „zachować w głowie” obrazu rodzica. Operują konkretem, kiedy mama znika, to znaczy, że nie mam mamy. Brak wsparcia ze strony dorosłych może nasilać rozwijanie się tzw. lęku separacyjnego, przejawiającego się silnym protestem przy rozdzieleniu od rodzica, np. płaczem, krzykiem, ucieczką. Dziecko odczuwa bardzo silny niepokój, że bliskiej osobie coś się stanie. W sytuacji zbliżającego się rozstania zgłasza bóle głowy, brzucha, może wymiotować, odmawiać wyjścia z domu. Zaczyna „pilnować rodziców”, nie chce zostać w domu bez osoby, z którą czuje się silnie związane, neguje możliwość spania poza domem. Większość dzieci z lękiem separacyjnym odczuwa niechęć do chodzenia do żłobka lub przedszkola, szczególnie po dłuższych przerwach, albo odmawia chodzenia do placówki. Lęk nie jest jednak związany z samym żłobkiem, a z koniecznością oderwania od mamy. Dziecko chętnie zostaje w placówce i podejmuje zabawę, jeśli rodzic mu towarzyszy.
Wspierająca reakcja dorosłych polega na stopniowym oswajaniu z nową sytuacją. Zaczynamy od krótszych okresów rozłąki i powoli wydłużamy czas pobytu w żłobku. Ponieważ fizyczna bliskość rodzica wzmaga lęk przed separacją, często lepszym sposobem okazuje się szybkie pożegnanie z mamą, ale i szybki jej powrót, nawet po 15 minutach. Krótkie rozstania pozwalają dziecku nabyć doświadczenia, że mama czy tata zawsze wracają. Po stronie opiekunki zostaje natomiast zapewnianie dziecku możliwości rozładowania napięcia np. poprzez zabawę, ruch lub zwykłe utulenie.
Pokonanie lęku może ułatwić zostawienie w żłobku czegoś, co przypomina rodzica, np. apaszki, małej podusi z nadrukowanym zdjęciem rodzica, ukochanej maskotki.
Napady złości i ataki płaczu są najczęściej sposobem na odreagowanie napięcia, które stopniowo narasta. Pobyt w żłobku stanowi wyzwanie i wymaga od dziecka poradzenia sobie z tęsknotą za rodzicami, obawami oraz dużą ilością bodźców. W pewnym momencie napięcie malucha osiąga punkt krytyczny i musi zostać rozładowane.
Najlepszą reakcją jest wówczas przytulenie dziecka i próba nazwania jego emocji. W wyciszeniu może pomóc masaż, kołysanie lub zmiana otoczenia np. wyjście z dzieckiem do innego pomieszczenia. Niektóre dzieci przy rozładowywaniu emocji preferują aktywność ruchową, np. podskoki lub tupanie. Pomocne bywa także odwrócenie uwagi, ale nie może być to jedyna metoda reagowania, by nie dać dziecku poczucia bagatelizowania jego przeżyć. Krótkie i proste omówienie sytuacji warto zrobić w momencie, kiedy maluch się wyciszy i będzie w stanie skupić na rozmowie.
Nagły i silny strach, np. gwałtowna reakcja na dźwięk odkurzacza lub trzaśnięcie drzwiami, zwykle spowodowany jest wynikającą z pracy mózgu nadwrażliwością na dźwięki, których dziecko nie umie jeszcze identyfikować. Rozwiązaniem jest wyjaśnianie skąd pochodzi dźwięk, udostępnianie zabawkowych odpowiedników głośnych urządzeń, oswajanie ich użycia w zabawie.
Przy lękach dotyczących nowych sytuacji i osób otuchy dodaje posiadanie znajomej maskotki, uprzedzanie o tym, co za chwilę się zdarzy. Obniżeniu poziomu lęku sprzyja aktywność ruchowa np. gimnastyka, albo wypowiadanie magicznego zaklęcia na odwagę.
Upartość i negatywizm w 18.– 24. miesiącu życia to przejaw czasu przekory. Dziecko jest za małe, by rozumieć złożone polecenia, wymaga prostych, krótkich instrukcji i często pomocy w skupieniu uwagi.
Maluch tworzy rytuały, by zorientować się w rzeczywistości, czuć bezpiecznie, mieć poczucie kontroli. Dziecko domaga się rutyny, czynności muszą przebiegać wg określonej kolejności, w ten sam sposób. Po stronie dorosłego pozostaje zaakceptowanie tych potrzeb.
Jeśli maluch upiera się, że może wypić soczek tylko z niebieskiego kubka, pozwólmy mu przelać napój albo zaproponować zabawę: „Pół wypijemy z niebieskiego, pół z białego”.
Jeśli po raz 30. prosi o przeczytanie tej samej książeczki, zgódźmy się, ale zaproponujmy, że następną wybiera mama.
Kiedy dziecko zachowuje się w trudny sposób, np. rzuca zabawką, a następnie domaga się, by mu ją podano, sprawdzi się zaciekawienie go innym przedmiotem, zamiast komunikatu „Więcej ci nie podam, skoro rzucasz”.
Kłopoty z dokonywaniem wyboru, zmienianie zdania w ostatniej chwili to sytuacje, kiedy maluch potrzebuje decyzyjności rodzica, bo nie jest jeszcze w stanie samodzielnie wybrać. Trzylatek skorzysta z podpowiedzi: „Chcesz serek z truskawką czy z bananem”, ale może jeszcze mieć kłopot z odpowiedzią na pytanie „Co chcesz na kolację”. Dwulatek ma prawo mieć kłopot z wyborem nawet z dwóch propozycji. Dlatego po nałożeniu wskazanego serka truskawkowego zaczyna płakać, że jednak woli bananowy. Czasami proces decyzyjny „przerasta” malucha i wywołuje większą frustrację niż brak wyboru i podporządkowanie się propozycji dorosłego.
Jakie aktywności proponować maluchom, by nabywały nowe doświadczenia i umiejętności w zakresie regulacji emocji?
W dużym uproszczeniu, okazanie maluchowi empatii będzie skuteczniejsze od pocieszania, tłumaczenia i racjonalizowania. Dobrze jest podsunąć dziecku prosty sposób na zmniejszenie napięcia i wykorzystać pomoce do tego przeznaczone, np. Wyzłoszczacz (101728), Planszę do wytupywania złości (101254), Dywan nastroju (617050), Emocjomierz przedszkolaka (199310).
Kiedy emocje stają się zbyt intensywne, a zachowania mało bezpieczne, najlepiej wziąć malucha na ręce, mocno przytulić i dać mu poczucie, że dorosły pomoże przetrwać trudny moment.
Po wyciszeniu dziecka w prosty sposób nazywamy i opisujemy emocje, których doświadczyło.
Zabawy zwiększające umiejętność rozpoznawania i regulowania emocji wprowadzamy w codziennym życiu, poprzez zabawę, w chwilach, kiedy dziecko jest spokojne. Można w tym celu zastosować Misiowe humorki (036067), Poduchy emocje (617046).
autor: Agnieszka Wrzesiak – psycholog kliniczny
Centrum Diagnozy i Terapii Mavicus